Zaznacz stronę

Rozwój mowy u niemowląt

Mar 26, 2019

Dziś zapraszam was na artykuł napisany przez Karolinę która jest logopedą, neurologopedą a już niedługo zostanie surdologopedą. Jeśli artykuł się wam spodoba postaram się aby takie wpisy pojawiały się częściej.

Fizjoterapia i logopedia – czy łączy je cokolwiek w kontekście wspierania rozwoju (mowy) dziecka? Oj, zdziwilibyście się, jak wiele. Wspólnych płaszczyzn jest tyle, że mogłabym napisać książkę, jednak podsumowując Wasze pytania, najważniejsze wątki postaram się zawrzeć w tym poście.

GAWORZENIE A MÓWIENIE

Wiele z Was pytało o gaworzenie, czyli taki wstęp do mówienia. Dziecko ok. 6-7. miesiąca życia zwykle zaczyna szeregować rożne sylaby np.: e e e, ba-bo, e-pa, da-de, e-he – to właśnie gaworzenie.  Maluszek nie musi wypowiadać wszystkich tego typu połaczeń – ważne, by zmieniał siłę i wysokość dźwięku. To, co słyszycie wcześniej – tak ok. 2-3. miesiąca, to tzw. głużenie. Już na tym etapie możecie wspierać rozwój mowy Waszego dziecka i zacząć się z nim komunikować. Jak? Naśladujcie jego dźwięki, opowiadajcie mu o tym, co robicie, śpiewajcie piosenki, bawcie się w  „akuku”. Postarajcie się mówić melodyjnie, zadawajcie maluszkowi pytania i… poczekajcie na jego odpowiedź. Tak, nawet niemowlaki mogą aktywnie uczestniczyć w dialogu: uśmiechnie się, zwróci wzrok na pożądaną zabawkę, wskaże ręką lub wyda jakiś okrzyk. To wszystko już prototyp komunikacji. Na koniec ważna informacja: wszystkie dzieci głużą, jednak jeśli w okolicy 6-7. miesiąca nie pojawia się gaworzenie, to skonsultujcie się choćby  z pediatrą. Brak tego etapu może świadczyć o zaburzeniach słuchu.

KUBKI-NIEKAPKI = CHODZIKI

Wrr, jak słyszę „kubek-niekapek”, to aż mnie trzęsie! Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że niekapki dla logopedy są niczym chodziki dla fizjoterapeuty. Uważam, że lepiej byłoby, gdyby zniknęły z półek sklepowych. Dlaczego? Krótko mówiąc, powodują niefizjologiczne ułożenie narządów mowy, a nierzadko utrwalają odruch ssania. Nie będę Was tu straszyć jakimiś skrajnymi przypadkami, ale z reguły dzieci, które piły z niekapków, trafiają do gabinetów logopedycznych i/lub ortodontycznych. Skoro mówię stanowcze NIE niekapkom, to powinnam dać Wam jakąś alternatywę. Jako mama mam juz ten etap za sobą i polecam Wam: małe kubeczki, np. Medeli; kubek z ograniczeniem przepływu, np. Reflo Smart Cup lub typu doidy. Zasada jest taka, by zaczynać od małych kubeczków i by na początku były przezroczyste (umożliwia to kontrolę ilości płynu). Obserwujcie, by Maluszek nie ssał brzegu kubka. I tu sprzedam Wam maminego tipa: my zaczynaliśmy podawać płyny w nakrętce od butelki i/lub w małym kieliszku. Gdyby dziecko miało trudności w przyjmowaniu płynu, to zacznijcie od czegoś gęstego (np. zupy krem) i stopniowo rozcieńczajcie. A co ze spacerami? – zapytacie. W domu można się przebierać po kilka razy, ale co zrobić, będąc na mieście? Logopedycznie dobre będą bidony z rurką. Na początek nie za długą i nie jakąś super miękką, żeby maluszek jej nie gryzł. Przy nauce picia przez słomkę pamiętajcie, by wsadzać ją tylko do lini zębów. Jeśli Wasze dziecko wkłada ją głębiej do jamy ustnej, to albo nałóżcie jakiś ogranicznik, albo przytnijcie słomkę. Zbyt głęboko wsadzona słomka niepotrzebnie prowokuje do ssania i różnież niekorzystnie wpłynie na rozwój narządów artykulacyjnych, a co za tym idzie – wymowy.

WYCZEKANE „MAMA”

W wielu wiadomosciach od Was pojawiały się pytania odnoszące się do wieku, kiedy dziecko powinno zacząć mówić i kiedy zacząć się marwić, jeśli nie mówi. Chyba Was nieco rozczaruję, ale z rozwojem mowy jest podobnie jak z rozwojem ruchowym – zależy od wielu czynników i u każdego dziecka wygląda nieco inaczej. Co więcej, często mówi się o tym, że obie te sfery: ruch i mowa zależą od siebie już na wczesnym etapie rozwoju. Jeśli Wasze dziecko akurat intensywnie uczy się raczkować, może nieco wolniej przyswajać mowę – i na odwrót. Gdyby jednak zaczęło tracić opanowane już wcześniej umiejętności, to od razu umówcie się na wizytę u specjalisty. Niemniej jedak istnieją rozwojowe widełki rownież dla mowy. W skrócie: roczniak powinien mówić przynajmniej 2-3 znaczące słowa, reagować na swoje imię, zawołać bliską osobę np: krzyknąć E!, bawić się w „jest – nie ma”/ „a kuku” oraz rozumieć proste polecenia, np. „daj auto”. Dwulatek dodatkowo powinien: używać od kilkudziesięciu do kilkuset słów (tak, 5 słów to za mało), łączyć w zdania 2 wyrazy, rozumieć słowa ze swojego otoczenia, a także proste emocje. Z trzylatkiem powiniście juz swobodnie porozmawiać – nie tylko najbliżsi. Jeżeli cokolwiek Was niepokoi, udajcie się do specjalisty.

5 ZŁOTYCH ZASAD DLA ROZWOJU MOWY

Nie odkryję Ameryki, ale muszę to napisać: najważniejszymi nauczycielami mowy Waszych dzieci jesteście Wy – Rodzice. To od Was maluszek uczy się reagować na rożne sytuacje, uczy się nazywać ludzi i przedmioty. Oczywiście znajdziecie mnóstwo ofert zajęć dla dzieci, terapii – one są potrzebne, ale obojętnie czy Wasze dziecko rozwija się harmonijnie, czy nie, to Wy macie największą moc. A jak możecie wspierać dziecko w rozwoju mowy?

  1. Przede wszystkim, dużo z dzieckiem rozmawiajcie. To najprostszy i najtańszy gadżet rodziców. W ten sposób maluszek uczy się mowy – przez obserwację i naśladowanie. Nie tylko mówcie do niego, ale dajcie mu chwilkę na reakcję. Nawet niemowlę wchodzi w swoisty dialog, jeśli ma czas na odpowiedź. Jeśli nie wiecie, co mówić do takiego maluszka, to: nauczycie się kilku wierszyków, czytajcie książeczki, śpiewajcie piosenki, kołysanki, wypróbujcie wierszyki-masażyki. Postarajcie się spedzać czas RAZEM, a nie obok. Angażujcie się w rozmowy ze swoim dzieckiem, tak jak angażujecie się w plotki z koleżanką, czy w rozmowy dotyczące ważnego projektu.
  2. Bawcie się 😉 Kolejne ogromnie ważne, a banalne narzędzie wspomagające rozwój mowy. A jak się bawić? Wycinajcie, wyklejajcie, malujcie, budujcie z piachu, klocków, biegajcie po dworze, bujajcie się, bawcie się w sklep, lekarza itp. Mnóstwo inspiracji znajdziecie w czeluściach internetu. Aha, pamiętajcie, że codzienne czynności (zwłaszcza kuchenne i sprzątanie) też możecie ubrać w zabawę. W ten sposób dzieci chętniej Wam pomogą wykonać to, co i tak zrobić trzeba.
  3. Stwórzcie zeszyt, w którym będziecie zapisywać pierwsze słowa Waszego maluszka, a potem jego śmieszne powiedzonka. Cieszcie się z nowych słów – niech mówienie będzie dla Was frajdą. Pamiętajcie, że „a a” na spanie i „mi” na misia, to już słowa. „Da mi” – na daj misia, to już zdanie.
  4. Dbajcie o prawidłową pozycję dziecka podczas karmienia, picia, siedzenia, noszenia. Nie przyspieszajcie na siłę rozwoju, a zanim kupicie kolejny gadżet, zastanówcie się, czy na pewno będzie w porządku dla rozwoju Waszego dziecka.
  5. Konsultujcie się – nie na forach i nie u wujka googla. Serio, zwłaszcza jesli coś Was niepokoi lub macie wątpliwości, umówcie się do logopedy. Po OBSERWACJI Waszego dziecka pomoże Wam choćby dobrać przyrządy do karmienia odpowiednie dla Waszego dziecka. Logopedzi pracują rownież z niemowlakami i zajmują się wieloma problemami oprócz głoski R.

Logopedia i fizjoterapia małego dziecka świetnie się uzupełniają. Nawet mamy wspólne najważniejsze narzędzie diagnozy – OBSERWACJĘ pacjenta. I chyba mamy podobne zalecenia ogólne dla rodziców naszych podopiecznych: dużo kontaktu, a mało gadżetów. Nie sądzicie?

Tekst napisała dla was Karolina. 

“Dzięki zainteresowaniu  jakim są zaburzeniami słuchu poszłam na studia logopedyczne i zakochałam się w logopedii po uszy. już na studiach zdobywałam doświadczenie w pracy z dziećmi z zaburzeniami mowy i dorosłymi z afazją oraz poszerzałam wiedzę na licznych kursach. Od zeszłego roku zdobywam kwalifikacje surdologopedy i pracuje z osobami z zaburzeniami słychu.”