Zaznacz stronę

#2 Mój świat oczami innych.

Kwi 10, 2018

Kochani zapraszam was serdecznie na kolejny post z cyklu “Mój świat oczami innych”. Dziś mam dla was niesamowitą historię porodu, historię która sprawia że jak ją czytam to za każdym razem się wzruszam. Historia napisana jest przez moją koleżankę z którą pracowałam w Warszawie. Dlatego ten wpis jest dla mnie wyjątkowy – mam nadzieję że wam również się spodoba.
 
“Właśnie mija rok, odkąd pierwszy raz wzięliśmy w ramiona naszego Alanka. Rok pełen pięknych, radosnych i wzruszających chwil. Gdy zobaczyliśmy upragnione dwie kreseczki na teście, naszej radości nie było końca.
Ale zanim ten mały człowiek pojawił się na świecie,  była ciąża. Jako fizjoterapeuta miałam wiedzę na temat odpowiedniego przygotowania się do tego stanu oraz do porodu i z perspektywy czasu wiem, że silne ciało lepiej radzi sobie ze zmianami w organizmie, które w tym czasie występują. Dzięki temu, że moja ciąża przebiegała prawidłowo, po wcześniejszej konsultacji z lekarzem prowadzącym, mogłam wykonywać ćwiczenia wzmacniające, rozciągające, oddechowe, które są niezwykle istotne podczas porodu oraz ćwiczenia mięśni dna miednicy (ważne w kontekście porodu i połogu).
Pomimo usłyszanych „strasznych historii porodowych” bardzo chciałam urodzić mojego syna siłami natury. Wiedziałam, że przejście przez kanał rodny jest dla dziecka potrzebnym doznaniem sensorycznym i dobrym początkiem budowania flory bakteryjnej w jelitach.
W międzyczasie zakochałam się w książce J. Kalyty „Położna. 3550 cudów narodzin”. Uświadomiłam sobie, że my kobiety jesteśmy obdarzone przez naturę tą cudowną  cechą, jaką jest urodzenie dziecka. Uwierzyłam, że ten ogromny ból da się zamienić w siłę, aby pomóc przyjść dziecku na świat, że poród można sobie wymarzyć – aby był naturalny, toczący się swoim rytmem. My rodziliśmy świadomie w Domu Narodzin – zgodnie z własnym ciałem i intuicją, w wodzie, przy cichej muzyce i przygaszonym świetle.
 
Od pierwszych chwil życia naszego dziecka zwracaliśmy uwagę na prawidłową pielęgnację – podnoszenie, noszenie, bujanie, masowanie, karmienie, przewijanie czy odkładanie. Dla osób, które nie mają takiej wiedzy, dobrym pomysłem jest udanie się do fizjoterapeuty, który nas tego wszystkiego nauczy, bądź wychwyci jakieś nieprawidłowości. Jest to ważne, aby przez swoje postępowanie nie zaburzać prawidłowego rozwoju dziecka.
Obserwując młodych rodziców często widać,  jak wiele błędów popełniają, w większości wynika to z niewiedzy. Pomimo dostępu do badań naukowych i fachowej literatury, rodzice wciąż chętnie sięgają po chodziki, leżaczki, bujaczki, sadzają dzieci, które jeszcze nie siedzą lub zachęcają do chodzenia, gdy te jeszcze nie są na to gotowe. Bądźmy mądrymi, świadomymi rodzicami, dla których dobro dziecka jest najważniejsze. Odpowiednia pielęgnacja zaowocuje w przyszłości – nie będziemy musieli zmagać się np. zwadami stóp czy postawy.
Od samego początku nasze dziecko uwielbiało być motane w chuście. Gdy już potrafił sam siedzieć, zaczęliśmy również korzystać z nosidła ergonomicznego. Nieoceniona jest dla nas bliskość z Alankiem. Bardzo się cieszymy, gdy wspólnie możemy odwiedzać ciekawe miejsca i poznawać to, co nas otacza.
Ogromną radość mamy każdego dnia obserwując, jak nasze dziecko zyskuje coraz większą świadomość. Dzięki jego codziennej pracy, chęci poznawania świata oraz naszemu świadomemu wsparciu, może w sposób naturalny i zgodny z jego indywidualnym trybem przechodzić kolejne etapy rozwoju. Jego uśmiech i radość w oczach utwierdza nas w przekonaniu, że budowanie relacji już od takiego maluszka, jest czymś bezcennym.
 
Mama Alanka, fizjoterapeuta
 
I jak wam się podobało? Dajcie znać jak przebiegał wasz poród?